Szesć dni w CERN

Szesć dni w swiecie fizyków z alpejskim wiatrem we włosach…

         W dniach 9- 14 maja 2011 r. 48 uczniów zebrało się pod Pałacem Kultury i Nauki  w Warszawie, by stamtad wyjechać na wycieczkę, której głównym celem był CERN w Genewie –  najnowoczesniejsze na swiecie laboratorium fizyki jšdrowej. Wœród tych szczęsliwców byłam również ja, uczennica I Liceum Ogólnokształcšcego w Łosicach. A wszystko to za sprawš projektu Archimedes, realizowanego przez Augustowskie Centrum Edukacyjne, współfinansowanego z Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego. Nasza szkoła już od trzech lat uczestniczy w tym projekcie poprzez  zajęcia dodatkowe i koła naukowe z matematyki, fizyki, biologii i chemii, wyjazdy laboratoryjne na wyższe uczelnie i obozy naukowe.

Wybiła godzina 12. Ruszyliœmy. Podróż przebiegła bardzo przyjemnie, wszyscy szybko się zintegrowali, mimo tego, że każdy pochodził z innej szkoły. Wyjazd ten był niebywała okazja do tego, by  nawišzać nowe przyjaŸnie, wymienić poglšdy, porozmawiać o pasjach. Po bardzo długiej podróży (która ku mojemu miłemu zaskoczeniu minęła w mgnieniu oka) dojechalismy do Genewy. Zwiedzanie przepięknie położonego nad Jeziorem Genewskim miasta rozpoczęliœmy od słynnej fontanny Jet d”Eau- jednej z największych na swiecie. Bylismy szczęœliwcami, gdyż dzięki wspaniałej pogodzie udało nam się ja zobaczyć w całej okazałosci. Zwiedziliœmy również zabytkowe stare miasto, najwspanialsze jakie do tej pory miałam okazję zobaczyć. Doskonale czuć było w nim klimat Szwajcarii, wiele banków i sklepów z ekskluzywnymi zegarkami, wszechobecny ład i porzadek. Obowišzkowym obiektem naszej eskapady w Genewie był również Pomnik Reformacji, pomnik twórcy Czerwonego Krzyża, siedziba ONZ wraz z charakterystycznym krzesłem ze złamana noga, stojšcym na placu przed siedziba- symbolem łamania swobód obywatelskich na swiecie oraz słynny zegar kwiatowy.

Następnie udalismy się do Annency we Francji,  zostalismy tu zakwaterowani w hotelu. Na sniadania serwowano nam pyszne francuskie bułeczki, których smak zawsze przypominał mi będzie ten wyjazd.

Srodę i czwartek spędzilismy na wykładach w CERN. Harmonogram zajęć był bardzo napięty, co nam  odpowiadało, gdyż każdy chciał jak najwięcej dowiedzieć się o pracach badawczych i najnowszych osiagnięciach osrodka. Ogromnš dumš dla mnie jako Polki było zobaczenie jedynego popiersia na terenie CERN przestawiajšcego Marię Skłodowskš – Curie i tabliczki z napisem „To CERN from the physicits of Poland 1979”. Nie ukrywam, że byłam pełna obaw co do wykładów prowadzonych przez tak wybitnych fizyków. Jednak zostały one szybko rozwiane, gdy tylko przekroczyliœmy progi tego osrodka. Dzięki przyjaznej atmosferze, cierpliwoœci, z jakš wykładowcy przekazywali nam wiedzę i ich wielu barwnym porównaniom, które wiele razy mnie rozbawiły (np. porównanie akceleratorów do Shreka) wiele się nauczyłam. Wiem już co to jest antymateria, jak pracujš akceleratory ATLAS, CMS, LHC i Alice (elektroniczne oczy fizyków), co to sš bozony W i Z oraz że pracujšcy tam naukowcy zderzajšc czšstki elementarne starajš się znaleŸć odpowiedzi na nurtujšce wszystkich pytanie jak powstał Wszechœwiat. Oczywiscie równie dużo co się nauczyłam- nie zrozumiałam, ale cieszę się z tego, gdyż dało mi to motywację do tego, by rozwijać się naukowo i pogłębiać tajniki fizyki, która naprawdę jest ciekawa. Wszystko zrobiło na mnie ogromne wrażenie.

Program dodatkowy obejmował zwiedzanie Annecy, wraz z rejsem dookoła Jeziora Annecy. Widok szczytów górskich odbijajšcych się w tafli lazurowej wody sprawił, że każdy pragnał, by nagle czas się zatrzymał i pozwolił nasycać się tym widokiem jak najdłużej. Pojechaliœmy również do miasteczka Chamonix, z którego to kolejkš linowš wjechaliœmy na szczyt Le Brévent. Gdy wjechaliœmy na samš górę, widok rozpoœcierajacej się panoramy Mont Blanc zaparł mi dech w piersiach. W drodze powrotnej zwiedzalismy Berno- stolicę Szwajcarii.

Miasto to, mimo tego, że nie zrobiło już na mnie takiego wrażenia jak Genewa, jest bardzo urokliwe. Zobaczyliœmy zabytkowe fontanny, NiedŸwiedzie Jamy oraz ratusz z wieża zegarowa.

Niestety wszystko co dobre szybko się kończy. Po szesciu wspólnie spędzonych dniach nadszedł czas  powrotu do domu. Każdy podażył w innš stronę. Będziemy jednak powracać do siebie i do wszystkich miejsc, które zobaczyliœmy jeszcze wiele razy w naszych wspomnieniach. To była niezapomniana podróż.

Marta Wojtczuk

uczennica kl. II b   I  LO w Łosicach